Niemiecko germańska władza: carowie, Windsorowie, naukowcy z III Rzeszy w USA
Czasami wystarczy lekko zajrzeć za kurtynę, żeby zobaczyć, że europejska historia jest znacznie bardziej porąbana i mroczna, niż wynikałoby to z książek szkolnych. Z tej historii wiemy, że Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego (I Rzesza), jak i sam Watykan, były następcami i sukcesorami wcześniejszego Imperium Rzymskiego. Następnie wiara chrześcijańska, a wraz z nią kler i arystokracja germańska, zostały rozsiane po całym kontynencie. A później – po całym świecie. Konflikty między państwami były po prostu rodzinnymi kłótniami germańskich elit, będących na ich czele. Możemy (żartem) powiedzieć, że Imperium Rzymskie, w mocno zmienionej formie, trwa i rządzi po dziś dzień.
Tam, gdzie na pierwszy rzut oka widzimy Rosję, Anglię, Niemcy, Francję czy Austrię, bardzo często za kulisami pojawiają się te same nazwiska, te same potężne rody i te same arystokratyczne powiązania. Europa przez stulecia była bowiem jednym wielkim rodzinnym geszeftem. Królowie żenili się z królewnami, książęta z księżniczkami, a granice państw zmieniały się bardzo szybko. Dla zwykłych ludzi były to czasy przez setki lat wyglądające jak nieustająca II Wojna Światowa. Czyli były to tragedie. Zaś dla germańskiej arystokracji, rozsianej po całym kontynencie, były to tylko ot takie sprzeczki rodzinne. I tutaj robi się naprawdę interesująco….

Carowie byli niemieckiego pochodzenia?
Rosja: od czasów Piotra Wielkiego dynastia Romanowów zaczęła być coraz mocniej związana z niemieckimi rodami. Piotr I nie był Niemcem, ale już późniejsza historia dynastii to wtopienie się w germańską arystokrację. Piotr poślubił Martę Skowrońską, późniejszą Katarzynę I, natomiast jego następcy zawierali małżeństwa z przedstawicielami niemieckich elit. Szczególnie wyraźnie widać to w przypadku Katarzyny II, urodzonej jako Zofia Augusta Fryderyka von Anhalt – Zerbst – Dornburg.
Niemiecka księżniczka przyjechała do Rosji, przyjęła prawosławie (a jakże), zmieniła imię i ostatecznie została jedną z najpotężniejszych i najbardziej mrocznych rosyjskich władców. Czyli mamy tutaj pewien paradoks: imperium rosyjskie, które już w XIX wieku będzie przedstawiane jako wielki przeciwnik Zachodu, jest jednocześnie (de facto) rządzone przez niemiecką arystokrację. I to nie jest teoria spiskowa, to są konkretne linie krwi, to są FAKTY.
Dla zwykłego człowieka tragedia, dla nich przemieszczanie pionków
Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy człowiek zaczyna zadawać pytanie: co właściwie oznaczało: „niemiecki”, „rosyjski”, „angielski” czy „austriacki” wśród europejskich elit?
Bo dla zwykłego człowieka już w XIX wieku narodowość była czymś bardzo konkretnym: język, ziemia, sąsiedzi, wspólnota, historia, wojsko, podatki. Dla arystokracji zaś sprawa wyglądała zupełnie inaczej: tam funkcjonowała międzynarodowa ośmiornica, istniejąca zresztą do dziś. Księżniczka z jednego kraju zostawała królową innego, książę z niemieckiego księstwa zostawał władcą gdzie indziej, np w Polsce, a dzieci z takiego małżeństwa mogły odziedziczyć kilka tronów naraz.

Zgniła Mała Brytania a niemiecka arystokracja
A potem wchodzimy na scenę zgniłej od zawsze Brytanii. Brytyjska rodzina królewska rzeczywiście wywodzi się z dynastii Sachsen – Coburg – Gotha. W 1917 roku, podczas I Wojny Światowej, król Jerzy V zmienił nazwę brytyjskiego domu królewskiego na Windsor. Powód był oczywisty: antyniemieckie nastroje w Wielkiej Brytanii (wśród ludu, nie wśród elit), osiągnęły wtedy ogromne rozmiary, a niemieckie nazwisko na szyldzie pałacu królewskiego nie było najlepszym pomysłem. Sachsen – Coburg – Gotha w czasach wojny z Niemcami brzmi no średniawo, zaś Windsor znacznie lepiej.
Jedna wielka germańska rodzina
I właśnie tutaj pojawia się ta niezwykle smakowita, wręcz soczysta ironia historii. Europejskie rody były ze sobą tak spokrewnione, że w pewnym sensie członkowie różnych rodzin królewskich mogli walczyć po przeciwnych stronach wojny, podczas gdy byli jedną wielką rodziną.
Najbardziej znanym przykładem są kuzyni: brytyjski Jerzy V, niemiecki Wilhelm II i rosyjski Mikołaj II. W normalnym świecie (a ten świat do takich nie należy), rodzinne spotkanie mogłoby zakończyć wódeczką i kiełbasą. W świecie elit czasami kończyło się sprzeczkami, po których były wojny, mobilizacje milionowych armii i katastrofa na skalę całego kontynentu.

Nazistowscy naukowcy w amerykańskich elitach
A potem przychodzi rok 1945, koniec największej katastrofy w dziejach świata – II Wojny Światowej. Po upadku III Rzeszy USA rozpoczęły operację PaperClip, w ramach której sprowadzano do USA niemieckich naukowców, przede wszystkim tych związanych z rozwojem technologii wojskowych, rakietowych i lotniczych. Wielu z nich miała przeszłość związaną z nazizmem. Najbardziej znany przykład: Wernher von Braun, późniejszy jeden z najważniejszych ludzi amerykańskiego programu rakietowego i kosmicznego. Zwycięskie mocarstwa bardzo szybko zaczęły mieć w dupie naznaczoną krwią niewinnych przeszłość niemieckich speców.
Zimna wojna
Dlaczego? Bo zaczęła się nowa wojna, zimna wojna. I nagle wiedza, która jeszcze chwilę wcześniej służyła III Rzeszy, stała się niezwykle cenna dla USA. Mocarstwa miały tutaj prostą, niemoralną zasadę: jeżeli upadłe Niemcy mają specjalistę, którego można wykorzystać, to lepiej mieć go u siebie niż pozwolić, żeby znalazł się u wroga. Czy zatem dzisiejsze USA i Unia Europejska są dziełem III Rzeszy? Wiele na to wskazuje. Do dziś większość Amerykanów wcale nie ma pochodzenia angielskiego, lecz…. niemieckie. Tak! Te tysiące nazistowskich naukowców przeszło potem do amerykańskich uniwersytetów, biznesu, polityki, korporacji, elit.
Czasami zmienia się nazwa państwa, flaga i mundur, a człowiek siedzący przy biurku (np nowo powstający wywiad RFN po wojnie), pozostaje ten sam.
Polecam też:
–Czy UE to twór nazistów?
–O tym, jak elity zniewoliły całą ludzkość
❗️ P.S. Dzień dobry państwu. Na początku lipca wpadłem w kłopoty, gdyż straciłem pracę. Teraz pracuję od około połowy lipca (to dwa tygodnie bez zarabiania). Daję sobie w pracy radę, ale wypłata za lipiec będzie mniejsza o te dwa tygodnie. Sierpień będzie dla mnie naprawdę ciężki, dlatego muszę o wsparcie poprosić Was. Darowizn nie ma aż tak dużo, jak niektórzy złośliwie mówią i żartują, ale wiem, że mogę liczyć na pomoc niektórych z Was. Dane do wsparcia są poniżej:
1️⃣ BLIK na nr telefonu: 886 489 463
2️⃣ Przelew bankowy: 16102047950000910201396282
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna
Przelewy z zagranicy: Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282
3️⃣ [ PayPal – link ], [ BuyCoffe – link ]



Dodaj komentarz