Jezus kontra Dawkins, czyli ideologiczne pranie mózgów
Na portalu demotywatory.pl gdzie się udzielałem, miała miejsce urocza dyskusja z człowiekiem, który uważał, że posiadł „prawdę jedynie słuszną i niepodważalną”. Jest to kolejny mój artykuł o tym jak wielkim kłamstwem i ograniczeniem jest wiara w schematy myślowe (takie jak ideologie czy religie). Takich tekstów nigdy za wiele, bowiem obecnie toksyczna sieć doktryn oplata całą planetę i otumania żyjących na niej ludzi. W końcu religia (i ideologia) to opium dla mas..
Obecnie debata publiczna w Polsce, i nie tylko, odbywa się podług walki skrajnych przeciwieństw. Dogmatyczny katolik, prawicowiec, mówi o jakimś temacie zastępczym (aborcja, in vitro, geje) z dogmatycznym ateistą, lewicowcem. To właśnie jedna z cech tych doktryn, które wymienię poniżej.

Cechy wspólne każdej ideologii i religii, w skrócie:
Syndrom otoczonej twierdzy. „My” to „ci dobrzy”, a nasi przeciwnicy to „ci źli”. Musisz się zgadzać z całością ideologii / religii, nie wolno Ci kwestionować nawet niewielkiego jej obszaru, bo zostaniesz okrzyknięty „zdrajcą”. Przekonanie, że swoich poglądów należy bronić i odpierać ciągłe ataki „obcych”, „wrogów”, „heretyków”, „oszołomów” itp;
Stałość i nieweryfikowalność
Konieczność stałości i nieweryfikowalności poglądów. Ceni się ludzi, którzy w poglądach są stali i uparcie przy nich trwają. Wyznawca ideologii lub religii prawie nigdy nie zweryfikuje, nie przeanalizuje i nie zmieni swoich poglądów. Nawet wtedy gdy dostanie do ręki logiczne argumenty. Często nawet wtedy, gdy zauważy, że życie jawnie przeczy jego poglądom;
Fanatyzm i emocje plus ewangelizowanie innych
Fanatyzm, czyli bezkrytyczna i bezrefleksyjna wiara w założenia doktryny. Bo takie doktryny to przede wszystkim bardzo silne emocje, a logiczna argumentacja – dopiero na odległym miejscu.
Konieczność „ewangelizowania” czyli namawianie i nawracanie innych. Przekonanie, że wszyscy powinni wyznawać naszą ideologię / religię. Przekonanie, że tylko w naszej religii jest „zbawienie”, że tylko w naszej ideologii jest „prawda”;
Myślenie, że dobrze będzie wtedy, gdy uda się zrealizować doktrynę w 100%
Przekonanie, że „dobrze” na świecie będzie tylko wtedy, gdy 100% ludzi będzie wyznawać daną ideologię / religię, i wtedy, gdy wprowadzi się 100% założeń danej ideologii / religii. Jest to „obietnica raju”, która zawsze jest osadzana w bliżej nieokreślonej przyszłości, najczęściej odległej. To dlatego tu i teraz zamiast raju, mamy piekło.
Niestety, ta powyższa obietnica, którą ma w sobie każda ideologia i religia, jest czystą utopią niemożliwą do zrealizowania nigdy i nigdzie. Gdyż te założenia mają tak ustanowione „parametry”, że trzeba wciąż i wciąż dążyć do tego utopijnego ideału. I przy okazji tego ciągłego dążenia do owej utopii – można nieustannie straszyć, manipulować, wyzyskiwać odurzonych doktrynalnym opium ludzi;
Silne emocje i bufor bezpieczeństwa dla nich
Każda ideologia i religia bazuje na bardzo silnych emocjach. Najczęściej na strachu przed śmiercią, jak i strachu przed ostracyzmem, społecznym odrzuceniem. Te najsilniejsze, atawistyczne ludzkie lęki, są od niepamiętnych czasów doskonale wykorzystywane przez kapłanów i władze.
Ideologie i religie to taki „bufor bezpieczeństwa” dający iluzję tegoż bezpieczeństwa w świecie chaotycznym, nieprzewidywalnym, tak bardzo niezrozumiałym, i ewidentnie złym;

To, co się nie mieści w zakresie danej doktryny, jest odrzucane
Te doktryny starają się tłumaczyć to, co wg nich wytłumaczyć się da. Zaś to, czego wytłumaczyć, pojąć, zmierzyć, obliczyć się nie da – odrzucają. Nazywają to różnymi słowami i demonizują. Te słowa to, w zależności od doktryny: „herezja”, „new age”, „zło”, „diabeł”, „zwiedzenie”, „fałszywa religia”, „oszołomstwo”, „teoria spiskowa”, „pseudonauka”, „lolcontent”, „lewackie kłamstwa”, „prawackie kłamstwa” itp itd;
Doktryny nie są Twoimi własnymi doświadczeniami, lecz czyimiś
Ideologie i religie nie są Twoimi własnymi obserwacjami ani Twoim własnym doświadczeniem. To doktryny wymyślone przez jakichś teoretyków nie znających realnego życia. Np odurzonych absyntem i morfiną filozofów czy odurzonych halucynogenami proroków. Są to doktryny wymyślone najczęściej setki, albo i tysiące lat temu, dzięki czemu są niekompatybilne z wyzwaniami i mentalnością XXI wieku;
Życie płynie sobie, a ideologie i religie – sobie. Żadna tego typu doktryna nie opisze całości życia. Starają się opisywać je w sztywny i ograniczony schematami sposób;
Sztywność i niezmienność
Te doktryny zakładają sztywność i niezmienność. Twierdzą, że proponowane przez nie poglądy sprawdzają się zawsze, w 100% przypadków. Niestety, lub raczej stety, w życiu tak nie jest. To co proponuje dana doktryna, w sytuacji „A” będzie działało poprawnie, w sytuacji „B” sprawdzi się tylko częściowo, w sytuacji „C” nie sprawdzi się w ogóle i przyniesie mnóstwo zła, zaś w sytuacji „D” nie będzie miało zupełnego zastosowania i nie da żadnego rozstrzygającego rezultatu;
Ograniczają samodzielne myślenie
Ideologie i religie to przede wszystkim ograniczenie samodzielnego myślenia, taki dobrowolnie zakładany „knebel”. A także: ograniczenie kreatywności, ograniczenie wiedzy o świecie, ograniczenie poznawania i odkrywania tego świata. Bo taka doktryna dopuszcza myślenie, kreatywność, wiedzę, poznawanie i odkrywanie tylko i wyłącznie w jej sztywnych ramach;
Spajają grupę wierzących i jednocześnie potrzebują wrogów
Doktryny to element silnie scalający grupę, plemię, klan, naród, społeczeństwo, państwo. Dają one (złudne) poczucie jedności i identyfikacji z grupą. Ale odbierają to co najcenniejsze – wolność, samodzielne myślenie, kreatywność, mądrość i świadomość;
Wbrew pozorom, te doktryny potrzebują swoich ideologicznych / religijnych wrogów tak jak człowiek potrzebuje tlenu. Bez nich nie miałyby racji bytu. Wróg jest im potrzebny po to, by mieć z kim walczyć, by mieć kogo obwiniać o całe zło tego świata (a nawet wszechświata), by móc wywyższać swoich wyznawców na tle tych „heretyków”, „oszołomów”, „zakłamańców” itp. Tak naprawdę, na głębszym, ezoterycznym poziomie – „skrajne przeciwieństwa są tym samym”. Są to jakby dwie części tego samego kija, którym elity chłoszczą i batożą masy. Gdyby Nie było KO, to PiS musiałby wymyślić sobie innego wroga. Gdy w wiekach wcześniejszych prawie nie było ateistów, to wrogiem katolicyzmu były czarownice, zielarki, rozpustnicy i inni nieprawomyślni.

Ateizm kontra katolicyzm, nauka kontra religia – konflikt pozorny?
Ciekawą odmianą konfliktu ideologicznego typu: czarne kontra białe, jest konflikt między „wierzącymi w Boga katolikami”, a „wierzącymi w naukę ateistami”. Pisałem wiele razy, iż religie „oficjalne” ograniczają metafizykę / duchowość nawet o 99%. Natomiast naukowy racjonalizm / ateizm idzie tylko maleńki kroczek dalej, i ogranicza metafizykę o 100%. Gdzie pomiędzy tymi dwiema wiernościami jest prawda o Bogu i o metafizyce? I znowu sprawdza się tutaj znane od lat powiedzenie.. Boga musisz odkryć, poznać sam – we własnym zakresie i we własnym doświadczeniu.
Co ciekawe, nam, maluczkim, proponuje się właśnie tego typu dwubiegunowe „debaty publiczne”, natomiast elity mają swoją wiedzę, którą skwapliwie przeciwko nam wykorzystują. Pisałem o tym w artykułach poniżej:
Racjonalizm, sceptycyzm, ateizm i współczesna nauka:
–Racjonalizm jest kultem religijnym!
–Racjonalistyczna filozofia Ayn Rand jest filozofią psychopatki, mizantropijną fantazją okrucieństwa, zemsty i chciwości
W serwisie demotywatory.pl na stronie głównej pojawił się pewien obrazek:
-Jak zwykle jedna, jedynie słuszna wykładnia „prawdy objawionej”. Czyli albo katolicyzm (tudzież judaizm czy islam), albo racjonalizm i ateizm (czyli religia materialistyczna). Żadnych możliwości pośrednich, własnych, odbiegających od schematów! To zabronione! Ezoteryka gnostycyzm – toż to myślozbrodnia! Zaraz zareaguje Ministerstwo Prawdy Jedynie Słusznej (MPJS)!
Ateista powie, że to oszołomstwo (choć nawet nie sprawdził czy to działa, bo ideologia mu zabrania), katolik powie, że to diabeł i siarka. I w ogóle, nie waż się tego tykać, drogi ZASOBIE LUDZKI (human resources). Bo masz konsumować, produkować, chłonąć śmieciarską pop-kulturę i odmóżdżające narkotyki (w tym alkohol), płodzić nowych niewolników dla systemu, a nie zajmować się głupotami! I broń panie Boże (czy też: broń panie Dawkinsie) nie wolno Ci myśleć samodzielnie! Masz sobie wybrać religię (katolicyzm bądź racjonalizm / ateizm), ideologię (prawica, lewica, centrum) i ślepo w nie wierzyć, nie zadając żadnych pytań!
Odpowiedział mi „wierzący w naukę ateista”:
Cytuję: „Ateista powie, że to oszołomstwo (choć nawet nie sprawdził czy to działa, bo ideologia mu zabrania)” To oszołomstwo i nie raz zostało to dowiedzione. Nauka nie opiera się na wierze, tylko na faktach. Czemu od lat żaden z tych wspaniałych cudotwórców nie chce wziąć miliona dolarów za obiektywne potwierdzenie swoich zdolności? htp://pl.wikipedia.org/wiki/ [EDIT – nie będę zamieszczał u siebie racjonalistycznych wierzeń, przyp. Jarek Kefir]
Moja odpowiedź:
-Sprawdzałeś jak medytacja wpływa na funkcje mózgu / umysłu i na nastrój? Sprawdzałeś jak działają techniki pracy z podświadomością, np technika „resetowania” tego „blablania” w głowie? Czy sprawdzałeś jak działa NLP i techniki pokrewne, m.in. do „podkręcania” lub przeciwnie, wyciszania poszczególnych parametrów umysłu? Znasz techniki relaksacji, czy neuro-biofeedback? Poznałeś psychologię głębi Junga? Ćwiczyłeś jogę i sprawdziłeś jej wpływ np na nastrój i aktywność? Poznałeś może metafizykę jaką operują masoni, choć nam, maluczkim, proponują oni racjonalizm i ateizm?
Nie sądzę – zabrania Ci tego ideologia. Tak naprawdę katolik czy racjonalista, lewak czy prawak, zwolennik PiS czy KO – praktycznie niczym się od siebie nie różnią. Mówię „praktycznie niczym” – bo ideologicznych bredni, najczęściej wymyślonych setki lub tysiące lat temu, nie biorę pod uwagę, nie kupuję, nie chcę być ich niewolnikiem, nie będę im służył xD Pod względem schematów psychologicznych taki katolik, racjonalista, lewak, prawak, PiSowiec, KOwiec – są wręcz identyczni. Działają na tych samych zasadach, opisanych przez psychologię lata temu.
Różnią ich tylko mało znaczące szczegóły – np stopień nasilenia fanatyzmu i „ewangelizacji”, stopień bezkrytyczności co do wyznawanej doktryny czy rodzaj poglądów jakie głoszą. Obecna „nauka” (zaprzedana korporacjom, rządom, grupom lobbingowym) jest pełna „niepodważalnych” dogmatów, niepotwierdzonych teorii, konsensusów. Ale też jawnych zakłamań, korupcji i fałszerstw – wystarczy śledzić doniesienia medialne. Jest po prostu.. religią. Już dekady temu bodaj Zbigniew Herbert o tym przestrzegał: „nauka zmieni się w religię”.
Czekam na równie uroczy ciąg dalszy dyskusji. O sprawach nauki i duchowości pisałem w poniższych felietonach:
–Prawda i granice wiedzy: nauka a duchowość
–Mistycyzm i nauka: szukanie prawdy o ludzkości
–Nauka i duchowość: jak zrozumieć świat?
–Ateizm, religie i gnoza: gdy nauka szuka Boga
–Czy nauka znajdzie dowód na istnienie Boga?
Autor: Jarek Kefir
Podobał Ci się artykuł? Możesz dać autorowi w trudnej sytuacji napiwek, w dowolnej kwocie:
Proszę Was o wsparcie, nie jako żebrak, tylko jako ktoś, kto jest na froncie. To dzięki Wam, a nie korporacjom, grantom czy politycznym sponsorom, mogę pisać bez kagańca i bez cenzury. Każdy tekst to realna robota: analiza, łączenie faktów, rozkładanie propagandy na części. Pracuję także na etacie plus tworzę, a i tak często balansuję na granicy. Rachunki są zawsze. System nie czeka, aż skończę artykuł. Wasze wsparcie to tlen. To możliwość publikowania częściej, mocniej i bez strachu, że jutro zabraknie na podstawy. Dzięki Wam mogę drążyć tematy, których inni nawet nie dotykają. W zamian daję treści bez filtrów, bez PR-u, bez dyrektyw z góry. Prawdę mówioną ludzkim głosem. Jeśli uważacie, że to ma wartość — pomóżcie mi dalej pisać. Dane do wsparcia:
1️⃣ BLIK na nr telefonu: 886 489 463
2️⃣ Przelew bankowy: 16102047950000910201396282
Dla: Jarosław Kasperski, Tytuł: Darowizna
Przelewy z zagranicy: Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282
3️⃣ [ PayPal – link ], [ BuyCoffe – link ]



Dodaj komentarz